30 listopada 2013
  • 504
by misza

28 listopada odszedł od nas nagle Trener Edwin Stoltz.

Niemal całe życie Edwina Stoltza związane było z boksem.

Ze słupskim pięściarstwem związany był od 56 lat.

Do ostatniego dnia swojego życia Edwin Stoltz prowadził zajęcia w SKB „Czarni”.

Cześć Jego Pamięci !

Zawodniczki, zawodnicy, trenerzy, Zarząd Słupskiego Klubu Bokserskiego „Czarni” oraz kibice !

Poniżej artykuł Krzysztofa Niekrasza z 2007 r., gdy trener Edwin obchodził 50 lecie działalności:

Człowiek, który oddycha boksem

Edwin Stoltz pięknie zapisał się w kronikach sportowych Słupska. Właśnie obchodził jubileusz 50-lecia działalności w boksie.
Najpierw w roli pięściarza, a następnie jako trener.Niemal całe życie Edwina Stoltza związane jest z boksem. Swoją karierę rozpoczynał w Gwardii Słupsk w 1957 roku. Następnie walczył w barwach Kolejarza i Czarnych. Miał też dwuletni epizod w Lechii Szczecinek, gdy odbywał służbę wojskową.
Edwin Stoltz nigdy nie był olimpijczykiem. Nie startował w mistrzostwachEuropy. Również nie miał okazji boksować w pierwszej reprezentacji. Nigdy nie udało mu się zdobyć szarfy mistrza Polski, ani żadnego medalu.Mimo to był ulubieńcem słupskiej publiczności podczas meczów ligowych i turniejów. Przez wiele sezonów walczył w różnych kategoriach wagowych od koguciej do lekkopółśredniej.
Są jeszcze tacy sympatycy boksu, którzy doskonale pamiętają jego boje w ringu ze Zbigniewem Olechem, Jerzym Adamskim, Janem Szczepańskim, Józefem Dąsalem i Janem Paszkowskim, który też kiedyś reprezentował barwy Czarnych.
Starsi kibice z łezką w oku wspominają pojedynki bokserskie w Słupsku między innymi w zajezdni (nie istnieje już przy ul. Wandy) lub w wagonowni PKP przy ul. Kołlątaja (obecnie w tym miejscu znajduje się Kaufland).
Edwin był niezwykle ciekawym zawodnikiem. Miał idealną sylwetkę. Był dobrze wyszkolony techniczne. Jego mocną stroną była rozwaga i inteligencja. Przez starsze pokolenie uwielbiany był za niezwykły spryt. Koledzy z drużyny podziwiali jego wytrwałość.
Karierę zawodniczą zakończył w 1968 roku. Stoczył 152 walki.
– Swoją karierę wspominam bardzo miło, mimo że nie odniosłem znaczących sukcesów – uważa Stoltz.
– Ogromną rolę odegrał mój pierwszy trener Tadeusz Rynkowski. Uczył nie tylko boksu, ale i dobregozachowania. Nie byłem talentem rodzącym się – jak to się powiada – w bokserskich rękawicach. Nic mi łatwo nie przychodziło, bo boks to specyficzna dyscyplina.
Po zakończeniu kariery zawodniczej Stoltz ukończył kurs instruktora boksu. Następnie zdobył uprawnienia trenera drugiej klasy. Swoje doświadczenie z ringu zaczął przekazywać młodym adeptom boksu.
Nigdy nie był etatowym trenerem.Udzielał się społecznie. Pracę szkoleniową łączył z obowiązkami zawodowymi w Słupskich Fabrykach Mebli, gdzie pracował aż do emerytury.
Lekcje boksu pobierali u niego między innymi: Jerzy Stodulski, Zbigniew Kowalczyk, Jan Kaczmarski, Kazimierz Adach, Piotr Krauze, Józef Tereszko oraz medalistki mistrzostw Polski w boksie – Kamila Wdowik i Kinga Ruszczyńska.
W okresie medalowej świetności słupskiego boksu, który przypadł na lata 1975-1991, Stoltz współpracował ze znakomitymi trenerami: Edmundem Włodkowskim i Aleksym Antkiewiczem.
Teraz nadal działa wspólnie z Józefem Mazurem, Markiem Pałuckim, Antonim Pałuckim i Janem Dydakiem w zakresie szkolenia młodzieżowego w Słupsku.
Ten 66-letni mężczyzna na co dzień dba o swoją kondycję. Dużo czasu spędza na działce.
– Edwin Stoltz jest człowiekiem o nieposzlakowanej opinii, kierujący się w swoim życiu zasadami uczciwości i pracowitości – tak ocenia go Kazimierz Adach, prezes Słupskiego Klubu Bokserskiego Czarni.- W każdym towarzystwie, w każdej sytuacji jest aprobowany, bo po prostu jest sobą. Zawsze pogodny i opanowany.
Życzę mu dużo zdrowia – dodał brązowy medalista olimpijski z Moskwy..- Obecnie obserwuję dotkliwy kryzys polskiego boksu – martwi się Stoltz. – A przecież wszyscy byliśmy dumni z osiągnięć medalowy.